środa, 28 października 2015

Skoki Narciarskie - zapowiedź sezonu 2015/2016

Kamil Stoch
Foto: Wikipedia
No i nareszcie! Nadchodzi zima! I to już za trzy tygodnie! Zaraz, zaraz. Ktoś powie, że jestem chyba niespełna rozumu, bo nie dość, że za oknem pogoda wiosenna, to przecież kalendarzowa zima rozpoczyna się za niespełna dwa miesiące. A i owszem, będzie mieć rację. Rozpoczynając mojego posta, miałem na myśli oczywiście sportową zimę, a ściślej, skoki narciarskie.

Inauguracja, jakże ukochanej przez nas dyscypliny, odbędzie się już 21 listopada w Klingenthal. Nie ukrywam, że jestem bardzo podekscytowany, bo skoki zawsze wywoływały u mnie podniecenie, ekscytację i niezwykłą radość. Swój dzisiejszy artykuł, chciałbym poświęcić moim oczekiwaniom, przemyśleniom, a także prognozom w kontekście nowego sezonu.


Poczynając od naszych zawodników, mam wielką nadzieję, że sezon ten będzie przebiegał przede wszystkim bez jakichkolwiek kontuzji. Wszyscy chyba mamy w pamięci ubiegłoroczny pech Kamila Stocha, który doznając kontuzji, opuścił aż dziewięć konkursów i  na skoczni pojawił się dopiero na przełomie grudnia/stycznia podczas Turnieju Czterech Skoczni. Z pewnością przerwa ta, w znaczący sposób odbiła się na formie naszego najlepszego zawodnika. Kamil odniósł wprawdzie dwa zwycięstwa, a łącznie czterokrotnie znajdował  się na podium, ale w jego skokach brakowało przede wszystkim stabilizacji oraz automatyzmu, co było spowodowane właśnie wspomnianą wcześniej kontuzją. Letnia Grand Prix dała nam nadzieję na to, że może być to dobry sezon w naszym wykonaniu, nie tylko za sprawą Stocha, ale całej reprezentacji Polski. Szczególnie jestem ciekaw postawy Dawida Kubackiego, który w lecie prezentował wyśmienitą formę. Mam tylko nadzieję, że jego zimowa dyspozycja, będzie chociaż w połowie tak dobra, jak w LGP. Wspominając poprzednie sezony, chyba każdy wie, jak ważna jest forma całej drużyny. To przecież nasza reprezentacja na dwóch ostatnich mistrzostwach świata (Predazzo 2013 oraz Falun 2015) zdobywała brązowe medale! Warto podtrzymać tę jakże piękną tradycję.

Faworyci do zdobycia "Kryształowej Kuli"? Ta dyscyplina nauczyła mnie jednego. Sezon jest tak długi, że nie można absolutnie żadnemu zawodnikowi odbierać szans na zdobycie pierwszego miejsca. Konkretne nazwiska? Na pewno trzeba będzie liczyć się z czołówką poprzedniej edycji Pucharu Świata, a mianowicie Freundem, Prevcem, Kraftem, Fannemelem, Kasaim, Schlierenzauerem oraz wieloma, wieloma innymi skoczkami. Do tego grona zaliczam oczywiście także naszych reprezentantów. Dodatkowo trzeba mieć na uwadze fakt, że w każdych kolejnych latach mamy zazwyczaj jakąś niespodziankę w postaci znakomitych wyników zawodnika, na którego wcześniej nie stawiano. Duże znaczenie będą miały również wytyczone cele poszczególnych skoczków. Wielu będzie się pewnie przygotowywało pod kątem Mistrzostw Świata w lotach, co może skutkować odpuszczaniem niektórych pucharowych konkursów.

Na sam koniec, mam jeszcze dwa jasne oczekiwania. W każdym sezonie swoje trzy grosze dorzuca również pogoda, która niejednokrotnie wpływa na odwołanie zawodów lub na kolejność miejsc. Mam cichą nadzieję, że w tym sezonie organizatorom będzie  dopisywało szczęście i takich konkursów będzie jak najmniej. Co po drugie? System punktowania oraz oceniania. W ubiegłej edycji Pucharu Świata, nierzadko miała miejsce sytuacja, gdy obecny system rekompensaty za korzystne/złe warunki atmosferyczne, srogo mieszał w końcowych wynikach. No bo jak się nie zdenerwować, gdy dwaj zawodnicy, którzy startują po sobie w małym odstępie czasu, mają rzekomo różne warunki (dla przykładu pierwszy z nich ma zabrane -12 punktów, a drugi dodane +15), przy czym podczas trwania zawodów, wiatr wiał praktycznie w jednym kierunku? Poza tym, sam pomysł jest dobry, ale wymaga usprawnień. Zdecydowanie lepiej mieć zabrane punkty i korzystny warunki, niż te złe. Ewentualna rekompensata na niewiele się zda, gdy zawodnik po tylnym podmuchu wiatru, wyląduje w okolicach setnego metra...

Ostatnie moje zdania będą pstryczkiem w nos sędziów. Oglądając poprzedni sezon, miałem nieraz wrażenie, iż noty sędziowskie przypisywane były do nazwiska, a nie tego, co widzieliśmy. Niejednokrotnie bywało przecież tak, że przy podobnej odległości, zawodnik lądując bez telemarku i z kantującymi nartami, dostawał zdecydowanie lepsze oceny, niż ten, który telemark zaznaczył wyraźnie. Zdaję sobie sprawę z faworyzowania pewnej grupy skoczków, ale jakieś granice zdrowego rozsądku powinny być obecne. Nie ma się, co rozdrabniać. Naszym zawodnikom pozostaje jedynie zdeklasować konkurencję i wtedy żadne noty nie będą miały znaczenia (:-))

Pozostaje jedynie czekać na inaugurację i liczyć, że ten sezon będzie wspaniały i dostarczy nam kolejnych fantastycznych emocji, które będą przez nas pamiętane przez długie, długie lata!a

2 komentarze:

  1. Skoki narciarskie są jedną z najciekawszych dyscyplin sportu. Jestem jednak kompletnym laikiem, więc dziękuję za rozjaśnienie mi pewnych kwestii.

    OdpowiedzUsuń