poniedziałek, 14 grudnia 2015

Liga Mistrzów: analiza par 1/8 finału

Logo Champions League
Foto: Wikipedia
Dziś Gianni Infantino rozlosował pary 1/8 finału Ligi Mistrzów. W tej edycji Champions League zapowiadają się niezwykle emocjonujące mecze. Jak przedstawiają się poszczególne spotkania i kto ma szanse na awans w poszczególnych konfrontacjach? Zapraszam do mojej analizy, w której postaram się wytypować faworytów tych spotkań i spróbuję wskazać drużyny, które mają większe szanse na awans. Będzie to tym trudne, iż w 2016 roku dojdzie do niezwykle wyrównanych potyczek, co tylko jeszcze bardziej potęguje wspaniałe emocje! A więc, zapiąć pasy i przygotować się na naprawdę zwariowany rollercoaster, bo będzie na co popatrzeć!


PSV Eindhoven - Atletico Madryt. Faworytem tej konfrontacji są niewątpliwie podopieczni Diego Simeone, którzy w tym sezonie prezentują się bardzo dobrze. W Primera Division wiedzie im się znakomicie, gdyż jako jedyni dotrzymują kroku Barcelonie, mając tyle samo punktów, co "Duma Katalonii". Piłkarze PSV swoich szans muszą upatrywać zwłaszcza na własnym boisku i w troszkę nierównej formie "Los Colchoneros". Atletico wygrywa, ale zazwyczaj zaledwie jedną bramką i w niezwykłych męczarniach. W Lidze Mistrzów zdarzały się im przecież wpadki, np. taka jak z Astaną. Mimo wszystko, mam wrażenie, że geniusz taktyczny Diego Simeone powinien wystarczyć na ten dwumecz.

Benfica Lizbona - Zenit Sankt Petersburg. Wiele osób stwierdza, iż jest to jedna z najsłabszych par, co nie zmienia faktu, że nie zabraknie tu emocji. Zenit w porywającym stylu przebrnął fazę grupową, przegrywając zaledwie jedno spotkanie (przy okazji wtedy, gdy awans miał już zapewniony). Natomiast Benfica awansowała z drugiej pozycji, często męcząc się jednak nawet ze słabiutką Astaną. Pierwszoplanową rolę powinien odgrywać Artyom Dzyuba, który w tej edycji Ligi Mistrzów ustrzelił już sześć goli. Obstawiam Zenit.

Dynamo Kijów - Manchester City. Różnica w wartości finansowej tych dwóch drużyn, to prawdziwa przepaść. Oczywiście na korzyść Anglików. Czy będzie to miało przełożenie na boisko? Myślę, że tak. Podopieczni Manuela Pellegriniego w końcu mają okazję, aby w Champions League spisać się tak, jak na tak naszpikowaną gwiazdami drużynę przystało. Szansa ku temu znakomita, gdyż za przeciwnika mają Dynamo Kijów. Futbol uczy pokory, ale raczej ukraiński klub nie ma argumentów, aby przeciwstawić się "The Citizens". Piłkarze z Kijowa awans z grupy wprawdzie wywalczyli, ale nie była ona zbyt wymagająca. Wydaje się, że na 1/8 finału zakończą swoją przygodę z europejskimi pucharami, co i tak będzie sporym sukcesem.

Juventus FC - Bayern Monachium. Niewątpliwie, największy szlagier tej fazy rozgrywek. Spośród zespołów nierozstawionych, nikt z pewnością nie chciał wylosować włoskiej drużyny. Turyńczycy to przecież ubiegłoroczni finaliści Ligi Mistrzów. Bayern, co prawda jest w fantastycznej formie, ale "Stara Dama" już kilka razy pokazywała, że nie trzeba grać pięknie i być faworytem, aby móc osiągać sukcesy. W poprzedniej edycji też nikt nie dawał im szans w starciu z Realem Madryt, a pokazali niezwykle skuteczny i efektywny futbol, docierając aż do finału. Stawiam na "Juve"!

Arsenal Londyn - FC Barcelona. Piłkarze Barcelony będą chcieli zostać pierwszą drużyną, która w historii nowej formy rozgrywek, obroni mistrzowski tytuł z ubiegłego sezonu. Cóż, w tym zdaniu na pewno nie ma ani krzty przesady, bo podopieczni Luisa Enrique, mają ku te sporo argumentów. Ponownie los skrzyżował ich jednak z Arsenalem Londyn, co jasno pokazuje, że droga ta nie będzie usłana różami. "Blaugrana" potrafi grać z "Kanonierami", co pokazują ostatnie lata, gdzie raz za razem piłkarze Barcelony eliminowali Londyńczyków. Czy tym razem będzie podobnie? "Duma Katalonii" jest faworytem, ale na ich drodze stanie drużyna, która w tym sezonie dzielnie walczy o pierwsze miejsce w angielskiej Premier League. Wyjątkowy smaczek to również powrót Alexisa Sancheza, który zmierzy się ze swoim byłym klubem. Mimo wszystko, stawiam na Barcelonę.

Paris Saint-Germain - Chelsea FC. Kolejny szlagier. W ostatnich latach podopieczni Laurenta Blanca dosyć szybko kończyli swój udział w Champions League, trafiając zazwyczaj na Barcelonę. Tym razem los skojarzył ich z londyńską Chelsea, z którą z pewnością piłkarze z Paryża mają stare porachunki do wyrównania. Wszyscy chyba pamiętają sezon 2013/2014, gdzie w ćwierćfinale zespół PSG odpadł z rozgrywek właśnie w konfrontacji z "The Blues". Trzeba przyznać, że dosyć pechowo, gdyż bramka na wagę awansu padła w 87. minucie spotkania. Okazja ku rewanżu znakomita, ponieważ ostatnie miesiące w wykonaniu podopiecznych Jose Mourinho są katastrofalne. "The Blues" znajdują się dopiero na 16. miejscu w ligowej tabeli, co z pewnością nie jest odzwierciedleniem ich aspiracji. Zlatan Ibrahimović ma świetną szansę, aby jeszcze raz pokazać swój geniusz. Stawiam na PSG.

AS Roma - Real Madryt. Starcie dwóch wielkich marek, które jednak znajdują się w formie dalekiej od ideału. "Królewscy" pod wodzą Rafaela Beniteza grają bardzo nieefektywnie, by nie powiedzieć - mizernie. Podobnie jest z Romą, która awansowała co prawda do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, ale straciła w rozgrywkach grupowych, aż.... szesnaście bramek! Nigdy jeszcze w historii Champions League nie zdarzyło się tak, by drużyna z takim bagażem goli, awansowała do kolejnej fazy! Pomimo słabej dyspozycji, piłkarze Realu Madryt powinni poradzić sobie z Romą. Wystarczy przebłysk geniuszu Cristiano Ronaldo bądź innej gwiazdy "Królewskich", aby było po sprawie.

KAA Gent - VfL Wolfsburg. Obydwie drużyny to na pewno jedne z największych niespodzianek w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Belgom udało się pokonać zarówno Olympique Lyon, jak i hiszpańską Valencię. Z kolei Wolfsburg triumfował w grupie B i znalazł się w gronie drużyn rozstawionych! Niezwykle wyrównana rywalizacja. Faworytem wydają się być Niemcy, ale coś mi podpowiada, że Gent sprawi niespodziankę i to on znajdzie się w ćwierćfinale!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz